Dorota Monkiewicz
Totalna przestrzeń malarska Sławomira Ratajskiego.
Sławomir Ratajski należy do pokolenia artystów, które bezwarunkowo zaufało malarskiemu medium, czyniąc je jedynym i wyłącznym narzędziem swojej wypowiedzi w polu sztuki. W 1979 roku twórca obronił dyplom na Wydziale Grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Następujący chwilę później przełom lat osiemdziesiątych – z rewolucją Solidarności i w konsekwencji restrykcjami stanu wojennego – był zarazem najbardziej owocnym okresem w twórczości młodego artysty. Jego sztuka stała się częścią nowego zjawiska ekspresyjnego malarstwa i rzeźby, które zdominowało polską scenę artystyczną po 1980 roku.
Na wystawę w Galerii Kordegarda artysta wybrał cztery kompozycje, które odzwierciedlają jego zainteresowania w różnych momentach ponadczterdziestoletniej drogi twórczej. Pomimo dzielących te prace lat i wynikających z tego powodu różnic zaświadczają one o konsekwentnej eksploracji zagadnień związanych z materialną konstytucją malarskiego medium. Konsekwencja ta polegała na rozwijaniu problematyki płaszczyzny/ ściany obrazu w pewnych okresach z udziałem figury, w innych przez zdefiniowanie powierzchni wyłącznie za pomocą lanego pigmentu. Ograniczenie praktyki malarskiej do zaledwie kilku czynników generujących przedstawienie przyczyniło się na kolejnych etapach twórczości do rozwinięcia koncepcji totalnej przestrzeni malarskiej, uzyskiwanej jedynie za pomocą abstrakcyjnej chromatyki farb nakładanych „all over” na sekwencje płócien, jak w eksponowanych na wystawie Fragmentach rzeczywistości z lat 2018–2025.
Pierwszą najbardziej rzucającą się w oczy cechą malarstwa Ratajskiego jest właśnie ta skłonność do rozwijania pikturalnej narracji całą powierzchnią obrazu. Na płaszczyźnie nigdy nie ma niezapełnionych miejsc. Aktywizacja płótna dokonuje się na wiele sposobów. Powierzchnia pokrywana dynamicznymi, wektorowymi pociągnięciami pędzla lub gęstym ołówkowym szrafowaniem wyłania z siebie figurę tak, jak w pracy Pochylony obywatel z 1985 roku. W kompozycjach abstrakcyjnych występują pieniste rozlewy farby pozostawione samej sobie lub kontrolowanej i rozprowadzonej na całym obszarze płótna jako rozległe plamy gęstego, intensywnego pigmentu. Predylekcja artysty do aktywnej, dominującej powierzchni malarskiej objawia się też w jej maksymalnym powiększaniu poprzez stosowanie monumentalnych formatów, stanowiących często wielokrotność rozmiarów człowieka.
Abstrakcyjne aktywne tło ma związek z innym istotnym motywem twórczości Ratajskiego, którym jest oscylacja figuracji i nieprzedstawieniowości. Obydwie modalności konkurują ze sobą o pierwszeństwo w całym przebiegu jego kariery. W nowym cyklu obrazów malowanych wokół kompozycji W poszukiwaniu twarzy (2025) artysta próbował osiągnąć stan równowagi pomiędzy figuratywnymi i abstrakcyjnymi komponentami reprezentacji. Niewielka wersja obrazu z tej serii na wystawie tylko w niewielkim stopniu daje wyobrażenie o tym rozwiązaniu. Na wylewanych z puszek tłach naniesione zostały kontury twarzy lub całych postaci. Dyscyplina linii konfrontuje się z wolnością żywej materii farby, agresywnie świetlistej i jaskrawej, bo wzmocnionej przez czerwone podmalówki. Nieodmiennie jednak tematem tego malarstwa pozostaje potencjalność istnienia malarskiej przestrzeni, która urzeczywistnia się, gdy przepływają przez nią zarysy figur i twarzy.
W latach osiemdziesiątych figury dominowały, chociaż nie budowały opowieści. W zamian artysta tworzył przy ich pomocy system symboli i aluzji, w którym z właściwą sobie dyskrecją ukrywał odniesienia do rzeczywistych wydarzeń i osób. W Pochylonym obywatelu zgięta postać ludzka wydaje się być poddana ekstremalnej zewnętrznej presji. Jej egzystencjalna ekwilibrystyka przywodzi na myśl ówczesne, pełne przemocy, klimaty stanu wojennego. Jednakże charakterystyczny dla autora brak wskazania na powody i sprawców pozwala odbierać to dzieło uniwersalnie – poza kontekstem i czasem jego powstania.
Wybitnie ekspresyjna i symboliczna twórczość artysty znajdowała się na przeciwnym biegunie ówczesnej sceny artystycznej w stosunku do figuratywnego malarstwa Gruppy. Podczas gdy Gruppa inspirowała się rzeczowym realizmem Andrzeja Wróblewskiego, twórczość Ratajskiego wpisywała się w inny, „neoromantyczny” nurt epoki. Do tej opcji można także zaliczyć twórczość Tomasza Tatarczyka czy Jacka Ziemińskiego. Jej symbolem stała się w moim przekonaniu wystawa Jacka Werbanowskiego „Świeżo malowane” w warszawskiej Zachęcie w 1988 roku, z udziałem m.in. Ratajskiego, Tatarczyka i Pawła Susida.
Lata osiemdziesiąte były dla autora, jak i dla wielu Polaków, czasem zmagań z zakazaną i niemożliwą do publicznego wypowiadania historią – także własnej rodziny. Artysta, będący potomkiem pokoleń polskich patriotów, walczących w XX wieku w kolejnych zrywach niepodległościowych, maluje w 1988 roku enigmatyczne obrazy z ludzkimi twarzami, zatytułowane Moje drzewo, Pierwsze ogniwo czy Na strychu pamięci. Temat ten z całą mocą powraca po pogrzebie jednego z członków rodziny artysty w kompozycji Przychodzą i odchodzą z 2022 roku. To monumentalne, wielopostaciowe malowidło, utrzymane w
posępnych błękitach, szarościach i czerniach, jest figurą martwoty, zamrożenia i śmierci. Nie chodzi tylko o temat. Obraz wydaje się być sam w sobie nieżywy – na podobieństwo kamiennego pomnika. Zawiera w sobie silne skojarzenia z powidokami martyrologicznych monumentów Warszawy – twarzy z Pomnika Bohaterów Getta Natana Rapaporta czy dłoni figury Nike Mariana Koniecznego.
Malarski fach to samotnicze zajęcie artystyczne. Twórca pozostaje sam w pracowni przed płótnem na wiele godzin. Rozrabia farby, pracuje fizycznie pędzlami, ale głowa pozostaje niezatrudniona i oddaje się przez większą część czasu swobodnemu i nieskonkretyzowanemu biegowi myśli, skojarzeń, wspomnień. Przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Namalowane obrazy nie opuszczają pracowni. Przebywają w niej razem z twórcą, uczestnicząc w jego procesie nadawania znaczeń pod wpływem lektur, zdarzeń życiowych czy problemów, na które natrafił lub je rozwiązał przy okazji tworzenia kolejnego dzieła. W przypadku kompozycji Przychodzą i odchodzą jego psychoanalityczne podglebie wyjawiło się w pełni swojemu autorowi dwa lata po ukończeniu obrazu, pod wpływem publikacji autorstwa psychologa społecznego Michała Bilewicza Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości – o nieprzepracowanych traumach polskiej historii.
Wieloelementowe Fragmenty rzeczywistości to na wystawie przeskok od podróży w głąb nieświadomości do wymiaru pozaziemskiego – medytacji o nieskończonej przestrzeni kosmosu, eksplozjach materii i niezmierzonej czerni. Kompozycja, złożona obecnie z osiemnastu części, dopełniała się kolejnymi elementami pomiędzy 2018 i 2025 rokiem. Powstała rozległa przestrzeń malarska, dla której literackim substytutem mogłyby być opisy wszechświata zawarte w powieściach Stanisława Lema. Pisarz charakteryzował kosmos jako nieustający proces fizykochemiczny, chromosferę powstałą z czarnej pustki i oślepiających płomieni wodoru. Podobnie w instalacji malarskiej Ratajskiego pomiędzy panelami pokrytymi rozlewami farby dodane zostały płótna z czarnym maskowaniem różowego lub błękitnego tła. Właśnie te dodane elementy zaprzeczają racjonalnej, obiektywnej i formalnej – malarskiej intencji przedstawienia. Maskująca kratownica kieruje myśl raczej ku tajemnicy wszechświata niedostępnej ludzkiemu poznaniu aniżeli ilustruje astrofizyczną rzeczywistość. A stąd już blisko do metafizycznego znaczenia totalnej przestrzeni malarskiej Ratajskiego i pytań o sens ludzkiego bytowania we wszechświecie.
Wernisaż wystawy odbędzie się 16.02.2026 o godz. 18:00, wstęp wolny.
Zapraszamy na oprowadzanie po wystawie z kuratorką w każdy piątek w g. 17:00-18:00.
Zachęcamy do obserwowania naszej strony oraz mediów społecznościowych po więcej informacji o wydarzeniach towarzyszących wystawie.
Wystawa finansowana ze środków MKiDN.
